-Nie mój ideale...-liznęłam go po czole-poprostu słodko spałeś...I jakoś się zapatrzyłam-uśmiechnęłam się0no a teraz chodź na śniadanie-ułożyłam się wygodnie.A gdy się przyssał zaczęłam go czyścić.Nagle wstał Boise,spojrzał na nas i powiedział:
<Boise?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz