-Boise!-ryknęłam,ale go już nie było.Oskar spojrzał na mnie trochę wystraszonymi,trochę wścibskimi oczami
-Mamo...O co tacie chodziło?-nie dawał za wygraną
-Nieważne...
-Mamo...-nie dawał spokoju.
-Jak chcesz wiedzieć to się go spytaj...-delikatnie warknęłam-a teraz idź się bawić-delikatnie go pogoniłam
<Oskar?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz